Człowiek śmierdzi człowiekiem. I żadne perfumy, Nie ukryją tej części człowieczej natury. Zbrojni w strojne piórka, Tak dla niepoznaki, Chcemy ukryć przed światem , Wstydów wszelkie znaki.
Namiętnie się chełpimy błahymi bzdurami, Nie zapominajmy:jesteśmy pyłkami! Krzyczymy o sobie , jak ptaki w ogrodzie.- Cicho ,bądzmy cicho!Niech wrzask nas nie bodzie!
Popatrzmy łaskawie na innych zalety, Nie zazdrośćmy , nie drwijmy , Nie szukajmy w obmowie do życia podniety. Dążmy by się dusza brudem nie skalała, Niech zostanie niewinna , czysta i jaskrawo biała. Trzeba jej miłości , opieki , ogłady Nie wchodzenia z szatanem w przegrane układy.
Chociaż się wykręcamy, on tak nas omota, Że wyjdzie w każdym człeku ta jego głupota. Ludziska ulepione z Adamowej gliny, Ciągle wpadają w sidła przebiegłej gadziny. Więc choćbyśmy się kąpali w wannach z perfumami I tak pozostaniemy cuchnącymi grzechem brudasami